27 sierpnia 1922 roku na zjeździe regionalnych organizacji polonijnych w Berlinie został powołany Związek Polaków w Niemczech. Gośćmi na uroczystościach byli przedstawiciele rządu RP.
WPHUB. 26.04.2022 19:16. 62-letnia Polka zaginęła w Niemczech. Cierpi na demencję. 11. 62-letnia Polka zaginęła w Niemczech. Kobieta, która cierpi na demencję, wyszła z domu spokojnej starości w Radevormwald. Od kilku dni nie ma z nią kontaktu. 62-letnia Polka zaginęła w Niemczech.
W Polsce nie ma precyzyjnych regulacji prawnych dotyczących zawodu dietetyka. Brakuje określonych wymagań, które musiałaby spełniać osoba otwierająca swój gabinet dietetyczny. Wyjątek stanowią dietetycy zatrudnieni w podmiotach leczniczych niebędących przedsiębiorcami.
Natalia Jurek Dietetyk w Naturhouse Świnoujście, Woj. Zachodniopomorskie, Polska. 2 obserwujących 2 kontakty
Wyświetl profil użytkownika Olga Chołdrych-Strabel na LinkedIn, największej sieci zawodowej na świecie. Olga Chołdrych-Strabel ma 3 stanowiska w swoim profilu. Zobacz pełny profil użytkownika Olga Chołdrych-Strabel i odkryj jego/jej kontakty oraz stanowiska w podobnych firmach.
Wyświetl profil użytkownika Beata Młyńczak na LinkedIn, największej sieci zawodowej na świecie. Beata Młyńczak ma 2 stanowiska w swoim profilu. Zobacz pełny profil użytkownika Beata Młyńczak i odkryj jego/jej kontakty oraz stanowiska w podobnych firmach.
LvMB. fot. Wikimedia CommonsIle zarabia dietetyk? Zawód ów cieszy się w ostatnim czasie coraz większym zainteresowaniem. Popularność dietetyków wynika z promocji zdrowego trybu życia, która jest coraz powszechniejsza. Czy opłaca się kształcić w tym zakresie?Ile zarabia dietetyk w Polsce?Ile zarabia dietetyk? I czym się zajmuje? W dobie promocji zdrowego trybu życia i racjonalizacji żywienia, zawód ten staje się coraz popularniejszy w Polsce i na całym świecie. Czym zajmuje się dietetyk? Wiele osób jest przekonanych, że jego praca ogranicza się do układania diet klientom. Wbrew pozorom zajęcie to jest znacznie bardziej wymagające i skomplikowane. Dietetyk nie tylko układa diety. Dobiera je według zapotrzebowania swoich klientów, dopasowuje je do ich stanu zdrowia, płci, przebytych chorób. Przekazuje wiedzę na temat zdrowego stylu życia, często konstruując całe plany żywieniowe oraz ćwiczeniowe. Dzięki dietetykowi możemy zmienić złe nawyki żywieniowe na te pozytywne, zrezygnować z pozornie zdrowych składników na rzecz tych faktycznie zdrowych. Kiedy nasza choroba wymaga od nas specjalnej diety, dietetyk pomoże nie tylko wykluczyć niezdrowe produkty, ale także wskaże nam, jak możemy zdrowe potrawy smacznie przyrządzić. Tego wszystkiego można nauczyć się na studiach wyższych lub w szkole policealnej. W nauce potrzebna będzie znajomość biologii, chemii, a czasem także zarabia dietetyk z własnym gabinetem?Średnie zarobki w zawodzie nie są jednak bardzo zachęcające. W skali całego kraju średnio dietetycy zarabiają jedynie ok. 2000 tys. zł "na rękę". 25% dietetyków zarabia poniżej 1700 zł, a 25% powyżej 2300 zł zarabia dietetyk z własnym gabinetem? Przyzwyczailiśmy się do tego, że zwłaszcza w zawodach powiązanych z opieką zdrowotną, prywatna praktyka najczęściej oznacza znacznie lepsze wynagrodzenia. Jak się to kształtuje w przypadku zawodu dietetyka? Okazuje się, że to jedna z najtrudniejszych branży w kraju. Okazuje się, że aż 90% prywatnych gabinetów nie jest w stanie przetrwać dłużej, niż rok. Większość z nich kończy swoją karierę z długami sięgającymi kilkunastu tys. zł. Jeśli jednak uda się utrzymać, zarobki potrafią być całkiem przyzwoite. Dietetyk z własnym gabinetem potrafi pochwalić się miesięcznym obrotem rzędu nawet 20-30 tys. jest jednak tak, że to kwestia szczęścia i wyjątku pośród tylu klęsk i plajt. Większość najbogatszych dietetyków na swoje nazwisko i markę pracuje już kilkanaście lat. Mogą pochwalić się ogromnym doświadczeniem, są polecani i mają wiele pozytywnych zarabia dietetyk w Naturhause?Będąc dietetykiem z wykształcenia, można oczywiście zdecydować się także na inną formę zatrudnienia. Część osób szuka sieci zajmujących się zdrowiem i planowaniem diet. Jedną z nich jest międzynarodowa sieć Naturhause. O zarobkach w tej firmie próżno szukać oficjalnych informacji. Jeśli jednak poczyta się trochę na forach internetowych, można znaleźć satysfakcjonujące nas odpowiedzi. Pod koniec 2018 roku praca dietetyka w sieci opłacana była dwojako. Z jednej strony każdy dietetyk ma wypłacaną pensję podstawową, która - jak informuje jedna z pracownic firmy na forum internetowym - regularnie rośnie, ponieważ uzależniona jest od stale rosnącego minimalnego wynagrodzenia w Polsce. Wg jej informacji każdy właściciel lokalnego punktu sieci (franczyzobiorca) zobowiązany jest płacić swoim pracownikom 130% najniższej krajowej. Jeśli sytuacja od 2017 roku się nie zmieniła, dziś oznacza to niecałe 3 tys. zł brutto czyli nieco ponad 2100 zł "na rękę". Do tego dochodzi system premii za wykonaną sprzedaż. Ponadto - jak informuje oficjalnie sieć Naturhause - firma dba o swoich pracowników, nieustannie podnosząc ich kwalifikacje. - Oferujemy zatrudnienie na umowę o pracę, korzystny system premiowy oraz bezpłatne szkolenia, przygotowujące do pracy z klientami - mówiła swego czasu Zofia Urbańczyk, Kierownik Departamentu Dietetyki i Szkoleń w Naturhouse w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim".Ile zarabia dietetyk z granicą?Zarobki poza granicami Polski wyglądają jednak znacznie bardziej zachęcająco. Tam jednak zazwyczaj odbywa się to w prywatnych placówkach. Ile zarabia dietetyk za granicą? Wszystko zależy od tego, gdzie pracuje. W Stanach Zjednoczonych pojedyncza konsultacja potrafi kosztować od 50 do 200 dolarów. Tymczasem wiadomo powszechnie, że praca dietetyka do pojedynczej konsultacji się nie ogranicza. W Zachodniej Europie dietetyk z doświadczeniem potrafi pochwalić się pensją w wysokości ok. 3 tys. euro, co w przeliczeniu na złotówki wygląda już bardziej przekonująco. Z całą pewnością przyjemnie jest pobierać pensję w wysokości blisko 13 tys. zł. Warto zastanowić się nad inwestycją w odpowiednie studia. Już dziś dietetyka jest coraz bardziej popularna, a niebawem może cieszyć się jeszcze większym zainteresowaniem. Jeśli teraz wykształcimy się w tym zawodzie, za kilka lat, kiedy będzie on jednym z najbardziej pożądanych, będziemy mieć doświadczenie i długoletni TAKŻE NA zarabia pielęgniarka w przychodni? Protest pielęgniarek jest zrozumiałyIle zarabia weterynarz w Polsce? Opłaca się pracować w ZOO?Ile zarabia strażak? Czy warto spełniać dziecięce marzenia?
Otrzymałam dzisiaj e -mail od dietetyka z Niemiec, takiej treści: „Szanowna Pani Czarnowska. Jestem dyplomowanym dietetykiem w niemczech. Moja wiedze zasiengam ze szkolen i seminarium Pani Ziegler i ksiazek Pani Swanie Simon Oras wlasnej praktyki. Od 15 lat zajmujemy sie lecz co roku uczymy sie czegos nowego. Nie podwarzam Pani teori i przepisow. Ale chcialbym nawiazac do kilku tematow: Produkty na kleszcze kture Pani proponuje sa super ba sam, mam z nimi dobre doswiatczenie. Polecil bym jeszcze przed karzdym wyjsciem psa na spacer, w siersc wetrzec olej kokosowy. Suchy barf jest alternatywa ( na urlop, lub biwak ) nie polecam codziennej diety. Dieto terapia nie dzala na karzda rase i karzdego psa, sa rasy jak np. Dalmatynczyk kture potrzebuja zupelnie innej diety ze wzdlegu na dzedziczne i trwale w genetyce problemy. Kat samo karzdy pies ma inny tryb zycia ( zadania i obowiaski) i region gdze zyje. Dla tego nie morzna powiedzec ze każdego owczarka karmimy tak samo. Pies powinnien dostawac 80%-90% produktow zwierzecych i 10%-20% roslinnych produkty zbrzowe jak rysz czy makaron w tak durzych dawkach, ciagna za soba wiele negatywnych boccow. Normalny Pies bedze od nich gruby itd. Pies potrafi budowac swoja energie z tluszczow ( Omega3) Jesli podajemy tak durza ilosc zburz i do tego tluszcze Omega6 ( wielo lancuchowe ) nie liczmy na zdrowie Psa.” Moja odpowiedź na komentarz : Bardzo mi miło 🙂 Cenię sobie również ludzi, którzy zdobywają wiedzę aby służyć innym ludziom i ich podopiecznym. Cieszę się również, że Pana komentarz nie służy podważaniu mojej wiedzy 🙂 Informacje, które przekazuje w blogu są poparte moją wiedzą oraz praktyką. Przede wszystkim praktyką. Produkty na kleszcze. Polecane wcześniej przeze mnie, do czasu znalezienia Abwehrkomplex i Protectopet, preparaty poprzedzone były moimi doświadczeniami jak również doświadczeniami wielu opiekunów psów, którzy je stosowali. Większość z nich okazała się jednak mało skuteczna. Dopiero od ubiegłego roku stosuję preparaty innej firmy z doskonałymi efektami w zwalczaniu pasożytów zewnętrznych i wewnętrznych. Uważam, że preparaty tej firmy są obecnie jednymi z najlepszych pod względem skuteczności. W jednym z artykułów polecałam również stosowanie na sierść oleju kokosowego. Moi czytelnicy o tej metodzie wiedzą, a czy stosują, nie wiem. Sądzę, że zastosowanie Abwehrkomplex i Protectopet w zupełności wystarczy. Dietoterapia Jeśli chodzi o dietoterapię to posiada Pan trochę zbyt mało wiedzy. Dietoterapia działa na każdego psa, na każda rasę i tę obciążoną, i nie obciążoną chorobami genetycznymi. Choroba dalmatyńczyków, o której Pan wspomina w tej chwili nie dotyczy tylko tej rasy. Dotyka ona między innymi Czarne Teriery Rosyjskie. I ja właśnie jestem opiekunką CTR chorego na hiperuricosurię HUU/HUU. I mój pies, je wszystko, czego tak naprawdę zgodnie z zaleceniami dietetyków weterynaryjnych nie powinien. A wie Pan dlaczego? Cała tajemnica tkwi w jakości i ilości podawanych organicznych suplementów. Choroby genetycznej nie wyleczy się, ale opiekun wiedząc, że jego pies jest obciążony, powinien stosować profilaktykę aby nie dopuścić do zbyt szybkiego rozwoju choroby. Pisze Pan również, że każdy pies ma inny tryb życia ( zadania i obowiązki) i żyje w różnych regionach. Twierdzi Pan więc, że nie można każdego owczarka karmić tak samo. Proszę Pana, przed ułożeniem diety każdy opiekun otrzymuje ode mnie zestaw pytań, które poruszają sprawy, o których Pan wspomina. Zawsze proszę również o przesłanie wyników badań Bez poznania stylu życia i wglądu do wyników dietoterapia nie sprawdzi się. Mam psich pacjentów w Stanach Zjednoczonych, w Kanadzie, w Belgii, w Niemczech, a nawet trafił się pacjent z Australii. I jakoś w ich przypadku dietoterapia zadziałała mimo różnych regionów, w których one nie były to również psy jednej rasy. Tak więc jeszcze wiele przed Panem 🙂 Często w swojej praktyce stosuję również leczenie homeopatyczne. Bardzo pomocne i bardzo skuteczne. Bardzo często zwracają się do mnie ludzcy pacjenci i opiekunowie psów, i jedni i drudzy chronicznie chorzy, i którzy od wielu lat daremnie szukają lekarstwa na swoje dolegliwości. Byli już wszędzie, u różnych uzdrowicieli, często też próbowali takich nowinek technicznych, jak diagnostyka aparatami Vega, Biocom, Mora itp., niestety, z marnym (lub żadnym) skutkiem. Przyczyna niepowodzeń jest prosta: lekarze i weterynarze różnych specjalności nie są w stanie pomóc pacjentowi, jeśli trzymają się schematów medycznych, a nie dostrzegają tzw. kompleksowej przyczyny choroby. Dzieje się tak, ponieważ mamy do czynienia z tzw. kompleksami toksycznymi A to oznacza, że choroba ma wiele różnych przyczyn natury genetycznej, wrodzonej i cywilizacyjnej, tj. środowiskowej. Za czynniki chorobotwórcze powszechnie uważa się bakterie i wirusy oraz grzyby. Jednak obecnie choroba – zwłaszcza ta chroniczna, trudna do zdiagnozowania – bywa wynikiem wielu informacji odziedziczonych po przodkach, albo nabytych w środowisku, w którym się obracamy. Dla ścisłości: nie chodzi tylko o dziedziczne obciążenia genetyczne. W komórkach (a właściwie w genach) zapisane są informacje o chorobach, na które cierpieli rodzice i dziadkowie. Taka „toksyczna informacja” utrudnia prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego. Pojawiają się objawy nietypowych schorzeń, na które trudno znaleźć lekarstwo. Współpracuję w Polsce z dwoma wspaniałymi weterynarzami holistycznymi, do których kieruję i ludzkich i zwierzęcych pacjentów z podejrzeniem takiej choroby. Dieta i odpowiednie naturalne leczenie to gwarancja ich powrotu do zdrowia. Mogę też prosić o pomoc w każdej chwili moich nauczycieli, u których zdobywałam wiedzę. Żywienie psa. No cóż, przeczytał Pan niewiele artykułów z mojego bloga. Fakt, podaję przepisy, w których znajdują się zboża. Dla mnie będzie wielkim sukcesem, kiedy opiekunowie zaczną gotować swoi psom nawet z dodatkiem ziaren. Stan zdrowia ich psów bardzo szybko polepszy sie mimo dodatku tego ryżu czy makaronu. Takie jedzenie nawet nie zbilansowane nie zawiera bowiem w sobie żadnych sztucznych dodatków. Choć i produkty, z których przygotowywane jest takie jedzenie nie zawsze bywa zdrowe, dlatego tak bardzo podkreślam wzbogacanie go organicznymi suplementami. Jeśli chodzi o karmienie surowym pokarmem zgadzam się że pies „powinnien dostawac 80%-90% produktow zwierzecych i 10%-20% roślinnych”. Dotyczy to jednak zdrowych psów. Chore powinny otrzymywać 75% produktów zwierzęcych i 25% roślinnych. Oczywiście surowa dieta powinna być również wzbogacana organicznymi suplementami. To bardzo ważne. Coraz częściej bowiem pojawiają się przypadki chorób dietozależnych u psów karmionych surowym pokarmem. Odnośnie suszonego barfu. Napisał Pan „Suchy barf jest alternatywą ( na urlop, lub biwak ) nie polecam codzennej diety”. Nie napisał Pan dlaczego? A ja polecam, przynajmniej na czas trwania dietoterapii. Jest wielu opiekunów, którzy obawiają się karmić swoje psy surowym mięsem. Suchy barf polecam wtedy jako przejście do karmienia surowym pokarmem. Czasem ten okres jest krótszy, czasem dłuższy. Przyznam, że nie zauważyłam pogorszenia stanu zdrowia moich psich pacjentów. Zresztą pani dr Ziegler poleca suszone dodatki do surowego mięsa, jak również karmę mokra, która dla mnie jest wysoko przetworzonym produktem, na dłuższą metę szkodliwym dla psa. Choć zawsze lepszym niż karma sucha. Kończąc już – uważam, że nie wyrządzam aż tak wielkiej krzywdy psom, o czym świadczą podziękowania otrzymywane od ich opiekunów. Życzę Panu wielu sukcesów w pracy zawodowej. Pozdrawiam. Bogusława Czarnowska.
Przejdź do zawartości Strona GłównaO mnieBlogKalkulator kcalSklepJadłospisyJadłospisy szablonoweJadłospisy indywidualneKonsultacjeWebinaryE-bookiKontaktWooCommerce CartWooCommerce My AccountStrona GłównaO mnieBlogKalkulator kcalSklepJadłospisyJadłospisy szablonoweJadłospisy indywidualneKonsultacjeWebinaryE-bookiKontakt O mnieZuzanna Strzemkowska2021-11-08T18:37:34+00:00 Dietetyk Niemcy – Zuzanna StrzemkowskaCześć! Cieszę się, że tu jesteś!Nazywam się Zuzanna Strzemkowska i jestem dietetykiem klinicznym oraz psychodietetykiem. Cechuje mnie wielka empatia, wrażliwość i chęć pomocy innym. Specjalizuję się w żywieniu przy insulinooporności, chorobach tarczycy oraz zaburzeniach hormonalnych i metabolicznych. Pomagam swoim podopiecznym nie tylko w normalizacji masy ciała, ale przede wszystkim w poprawie stanu zdrowia oraz samopoczucia. Studia magisterskie na kierunku dietetyka ze specjalizacją żywienie kliniczne nauczyły mnie korzystać z rzetelnych, naukowych źródeł, a lata praktyki jako dietetyk oraz psychodietetyk wzmocniły u mnie holistyczne podejście i traktowanie swoich pacjentów z ogromną empatią. Stale się dokształcam, biorę udział w konferencjach medycznych, dietetyki klinicznej, webinarach. Ukończyłam kurs psychologii dla dietetyka oraz jestem po szkoleniu SOIT – School of Insulinresistance Therapy. Bardzo ważne we współpracy jest dla mnie kompleksowe zrozumienie Twoich potrzeb, aby dostosować skrojony na miarę plan dietetyczny oraz okazać Ci taką pomoc i wsparcie jakiego oczekujesz. Mam świadomość, że każdy pacjent jest inny i ma inne potrzeby, dlatego oferuję zarówno jadłospisy indywidualne, jak i konsultacje dietetyczne oraz diety szablonowe. Obecnie mieszkam w Niemczech, ale poprzez współpracę online jestem w stanie pomóc pacjentom z całego świata. Niezależnie od tego, gdzie jesteś – w Polsce, w Niemczech, w Norwegii czy Wielkiej Brytanii, zapraszam do współpracy. Zgłoś się do mnie, a pomogę Ci osiągnąć Twój cel! Nazywam się Zuzanna Strzemkowska. Jestem dietetykiem klinicznym oraz psychodietetykiem. Cechuje mnie wielka empatia, wrażliwość i chęć pomocy innym. Specjalizuję się w żywieniu przy insulinooporności, chorobach tarczycy oraz zaburzeniach hormonalnych i metabolicznych. Pomagam swoim podopiecznym nie tylko w normalizacji masy ciała, ale przede wszystkim w poprawie stanu zdrowia oraz samopoczucia. Studia magisterskie na kierunku dietetyka ze specjalizacją żywienie kliniczne nauczyły mnie korzystać z rzetelnych, naukowych źródeł, a lata praktyki jako dietetyk oraz psychodietetyk wzmocniły u mnie holistyczne podejście i traktowanie swoich pacjentów z ogromną empatią. Stale się dokształcam, biorę udział w konferencjach medycznych, dietetyki klinicznej, webinarach. Ukończyłam kurs psychologii dla dietetyka oraz jestem po szkoleniu SOIT – School of Insulinresistance Therapy. Bardzo ważne we współpracy jest dla mnie kompleksowe zrozumienie Twoich potrzeb, aby dostosować skrojony na miarę plan dietetyczny oraz okazać Ci taką pomoc i wsparcie jakiego oczekujesz. Mam świadomość, że każdy pacjent jest inny i ma inne potrzeby, dlatego oferuję zarówno jadłospisy indywidualne, jak i konsultacje dietetyczne oraz diety szablonowe. Obecnie mieszkam w Niemczech, ale poprzez współpracę online jestem w stanie pomóc pacjentom z całego świata. Niezależnie od tego, gdzie jesteś – w Polsce, w Niemczech, w Norwegii czy Wielkiej Brytanii, zapraszam do współpracy. Zgłoś się do mnie, a pomogę Ci osiągnąć Twój cel! Zobacz moje produkty Twoja dieta jest twoim najlepszym GłównaO mnieBlogKalkulator kcalSklepJadłospisyJadłospisy szablonoweJadłospisy indywidualneKonsultacjeWebinaryE-bookiKontaktZapisz się do newslettera i bądź na bieżąco!Otrzymaj dostęp do darmowych porad dietetycznych. EUR € PLN zł
Czy dieta wypłacana w wysokości i na zasadach określonych w polskim prawie (konkretnie chodzi o rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia r. w sprawie należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej) może być zaliczona na poczet płacy minimalnej w Niemczech? Ostatnio na stronie niemieckiego urzędu celnego pojawiły się interpretacje, które mogą być ciekawe dla krajowych pracodawców. Od 1 stycznia 2015r., tj. od pierwszego dnia obowiązywania niemieckiej ustawy o płacy minimalnej - Mindestlohngesetz nie ustają wątpliwości i rozterki dotyczące tego, jak w zasadzie ustawę tę należy stosować. Jedno z tych pytań dotyczy kwestii, czy wypłacając dietę pracownikowi wyjeżdżającemu w delegację do Niemiec w wysokości 49 euro za dzień zgodnie z rozporządzeniem Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia r. w sprawie należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej, można tę kwotę zaliczyć na poczet płacy minimalnej. Jeszcze do niedawna interpretacje w tym względzie prezentowane na stronach niemieckiego urzędu celnego (przyp. urzędu kontrolującego przestrzeganie ustawy o płacy minimalnej MiLoG przez przedsiębiorców) były jednoznacznie negatywne dla zagranicznych pracodawców. Co do zasady zwrot jakochkolwiek wydatków i kosztów związanych z wyjazdem w delegację do Niemiec nie mógł być zaliczony na poczet płacy minimalnej. Parę dni temu urząd celny w Niemczech napisał: Ist aufgrund der rechtlichen Grundlage für das Tagegeld (z. B. eine gesetzliche Regelung im Herkunftsland) klar, wie sich das Tagegeld zusammensetzt, bzw. welche Teile des Tagegeldes der Aufwendungserstattung dienen und welche Anteile darüber hinaus allein wegen der Auslandstätigkeit gezahlt werden, so ist diese Aufteilung zugrunde zu legen. Die Anteile, die danach auf Erstattung tatsächlicher Aufwendungen infolge der Auslandstätigkeit entfallen, sind vom Tagegeld abzuziehen. Nur der verbleibende Teil kann auf den Mindestlohnanspruch angerechnet werden. Jeżeli zatem w państwie członkowskim obowiązuje prawo, z którego wynika obowiązek zapłaty diety i z prawa tego wynika jasno, z jakich składników składa się niniejsza kwota, tj. które składniki służą pokryciu wydatków, a które są wypłacane niezależnie od wydatków ze względu na samą okoliczność wykonywania pracy za granicą, wówczas należy przyjąć ten podział jako podstawę ustalenia, którą część tej kwoty można zaliczyć na poczet płacy minimalnej, a którą nię. W ocenie niemieckiego urzędu celnego tylko ta kwota, która pozostanie po odjęciu kwot potrzebnych na wydatki, może zostać zaliczona na poczet płacy minimalnej. Taka interpretacja przepisów pozostawałaby w zgodzie z regulacjami europejskimi. Zgodnie z dyrektywą 96/71/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 16 grudnia 1996r.: dodatki właściwe delegowaniu należy uważać za część płacy minimalnej, o ile nie są wypłacane z tytułu zwrotu wydatków faktycznie poniesionych na skutek delegowania, takich jak koszty podróży, wyżywienia i zakwaterowania. W ostatecznym rozrachunku można mówić o sporych oszczędnościach... Jak to jednak w prawie, diabeł tkwi w szczegółach... dr Katarzyna Styrna - Bartman, Wszystkie prawa zastrzeżone. Przydatne linki Link do strony na której znajdują się wyjaśnienia
Więcej tańszej mąki, ale za to orzechy laskowe czy cukier zamiast słodzików – to tylko niektóre różnice w składnikach wyrobów dostępnych u nas i w Niemczech. Tak wykazała analiza kilkudziesięciu produktów. Część ekspertów uważa, że stosowanie mniej wartościowych surowców może oznaczać dyskryminację polskich klientów. Jednocześnie specjaliści dodają, że rozbieżności mogą też wynikać z odmiennych preferencji nabywców. Niemcy są mocno wyczuleni na jakość, a dla Polaków ważniejszy bywa wyraźny smak. Branża wskazuje też, że sami producenci robią krok w kierunku zmian. Zapowiadają np. to, że olej palmowy zastąpią zdrowszymi tłuszczami. Badanie wykazało, że w Niemczech np. jeden z batonów zawiera mąkę pszenną pełnoziarnistą – 16,1%. W Polsce ten składnik również jest obecny, ale w mniejszej ilości – 6,1%. Ponadto zastosowano mąkę pszenną oczyszczoną – 12,3%. Jak wyjaśnia Hanna Stolińska-Fiedorowicz, znany dietetyk kliniczny, niemiecki produkt ma więcej błonnika i składników mineralnych. Niemniej w polskiej wersji są orzechy laskowe – 9,1%, których z kolei nie ma w tamtejszym wyrobie. – Brak lub zawartość orzechów może wynikać z odmiennych gustów smakowych konsumentów. Producent mógł przeprowadzić w tym zakresie badania i podjąć taką decyzję. I dlatego produkt w Polsce został wzbogacony ww. składnikiem. Ale nie można pomijać faktu, że mąka pszenna, obecna w naszym batonie, jest dużo tańszym i mało wartościowym zamiennikiem. W ten sposób mogły być wyrównane koszty produkcji towaru przeznaczonego na polski rynek – komentuje dr Maria Andrzej Faliński, prezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego. W Niemczech mleko fermentowane zawiera odtłuszczony jogurt mleczny i wodę, a w Polsce – mleko częściowo odtłuszczone. Dietetyk podkreśla, że składnik dodany za granicą ma mniej nasyconych kwasów tłuszczowych. Zastosowanie odtłuszczonego produktu jednak wpływa na zmniejszenie wchłaniania witamin A, D, E i K, więc pod tym względem lepszy jest polski artykuł. Ponadto u nas jest koncentrat składników mineralnych z mleka oraz pektyna, której nie ma w tamtejszym artykule. A jest to wartościowy dla zdrowia błonnik. Jednak pozostałe różnice są już na korzyść Niemców. Ich wersja ma sukralozę i acesulfam K. Te sztuczne słodziki nie szkodzą w małych ilościach. W ocenie eksperta, bardziej niezdrowe są składniki obecne w naszym artykule, tj. płynny cukier lub cukier, glukoza. Co więcej, w niemieckiej wersji został użyty produkt serwatkowy, bogaty w wapń. Z kolei inny baton w Niemczech zawiera masło kakaowe, a w Polsce – kakao w proszku (2,5%) o obniżonej zawartości tłuszczu. Dzięki tej różnicy, nasza wersja może być mniej tłusta. Za granicą został użyty tłuszcz palmowy, u nas dodano oleje roślinne (palmowy, shea, z ziaren palmowych). Jak stwierdza Hanna Stolińska-Fiedorowicz, to akurat nie robi większej różnicy dla konsumenta. Za to Niemcy uniknęli karagenu, czyli substancji zagęszczającej, która bywa uznawana za niezdrową. Ponadto oni mają pełne mleko w proszku, a my – odtłuszczone, które również jest obecne w zagranicznym produkcie. Jeden z napojów gazowanych w niemieckiej wersji ma cukier, a w polskiej – syrop fruktozowo-glukozowy. Kolejna różnica polega na tym, że zagraniczny artykuł zawiera cytrynian sodu oraz mąkę chleba świętojańskiego. A w naszym wyrobie użyto sorbinianu potasu, który jest alergenem. Znalazły się w nim też sztuczne słodziki – ascesulfam K i sukraloza. Ponadto u nas zastosowano gumę arabską. Porównano też skład paprykowych chipsów. W Niemczech zawierają olej słonecznikowy – 32%, a w Polsce – palmowy i słonecznikowy w zmiennych proporcjach. Zastosowany u nas zmiennik jest dużo tańszy. Na rynku mówi się, że za kilka miesięcy w Polsce nie powinno być już oleju palmowego, bo mają go zastąpić zdrowsze tłuszcze. Ale warto też zwrócić uwagę na to, że tutejsza wersja ma mąkę pszenną, która jest uznawana za tanią i mało wartościową. Ponadto użyto fruktozy, czyli cukru prostego, sproszkowanej maślanki z mleka, cebuli i czosnku w proszku oraz mączki chleba świętojańskiego. Według badania, tych składników nie ma w niemieckiej wersji. Należy dodać, że płatki śniadaniowe w Polsce mają więcej mąki pszennej pełnoziarnistej. I jest to na nasz plus, podobnie jak to, że w tutejszej wersji występuje wapń, a w tamtejszej – węglan wapnia. Niestety jest u nas używany tańszy olej palmowy. Jak wskazuje branża, ma być on wyeliminowany i zastąpiony słonecznikowym olejem, który jest obecny w niemieckim produkcie. Ale to nie koniec różnic. Nasi zachodni sąsiedzi spożywają korzystną dla zdrowia tiaminę (witaminę B1), jakiej nie znajdziemy w polskim artykule. Tam też stosuje się syrop cukrowy karmelowy, czyli naturalny składnik, a tutaj – syrop cukru karmelizowanego. Ponadto u nich 6,3% stanowi krem karmelowy, a u nas 5,7% pasta karmelowa. Tu jest też nieco niższa zawartość czekolady. Źródło: Monday News Foto:
polski dietetyk w niemczech